Czy Saul rozmawiał z duchem Samuela wywołanego przez pogańską wróżkę z Endor?

Historia z 1 Księgi Samuela 28,1-25 opowiada o udanej próbie wywołania z ziemi ducha Samuela przez wróżkę z miejscowości Endor. Duch miał być wywołany na życzenie Saula, który wcześniej rozkazał usunąć z kraju wszystkich ludzi parających się wywoływaniem duchów oraz podobnych im wróżbitów. Przybywszy w przebraniu do Endor[1], Saul wyjaśnia, że chce by wróżka wywołała ducha Samuela, na co ona przystaje dopiero po proteście. Z dalszej części opowieści dowiadujemy się, że nekromancja się powiodła i Saul mógł porozmawiać z Samuelem. Następuje rozmowa między wywołaną zjawą a Saulem. Nie dowiadujemy się, czy przebiegała ona z pomocą pośredniczki, ale zdaje się, że była ona konieczna i Saul nie słyszał głosu Samuela, a tylko relację wróżki. Po zakończeniu nekromancji Saul padł na ziemię bez silny.

Praktyka nekromancji
Ten opis wywołania ducha jest wyjątkowy na tle całego Pisma Świętego – nigdzie więcej już się taka historia nie powtarza. Nekromancja została przez Boga JHWH zakazana (Kpł 19,31), co ciekawe jednak, nigdzie nie zostało powiedziane, że jest to nie możliwe. Wręcz, wraz z tytułową historią, niektóre fragmenty w aluzyjny sposób zdają się uznawać takie praktyki za możliwe. Dla przykładu Księga Izajasza 7,11 mówi: „Proś dla siebie o znak od Pana, twego Boga, czy to głęboko w podziemiu, czy to wysoko w górze” – Bóg JHWH nie wyklucza możliwości dania znaku z „głębokiego podziemia”. Przyjęło się uważać „głębokie podziemie” za świat podziemny, który zamieszkują duchy zmarłych. Kilka wersów dalej praktyka radzenia się duchów zmarłych zostaje uznana ze bezsensowną (por. Iz 8,18), ale wciąż nie za niemożliwą.
Analiza
Czytając 1 Sm 28,1-25 musimy odpowiedzieć na pytanie, o czym rzeczywiście mówi ta historia i co w niej jest pewne a co jest domniemane. Właściwe zrozumienie tej historii utrudnia polski przekład utrudnia, nie czyni zadość terminom, których użył autor. Potoczna interpretacja widząca w tym fragmencie faktyczne wywołanie ducha nieżyjącego Samuela jest problematyczna z wielu powodów, ale trzeba uczciwie przyznać, że nie da się ustalić interpretacji, która była by wolna od problemów. Stąd także interpretacja proponowana poniżej również może być poddana krytyce.
Pierwszą z na ogół niedostrzeganych rzeczy jest ta, że Saul przyszedł do wróżki w przebraniu (w.8) i wróżka przez pewien czas nie wiedziała z kim rozmawia (w. 9). Wers 10 jest trochę zaskakujący, ponieważ jeszcze przed wywołaniem ducha, wróżka widzi Samuela, krzyczy i nagle rozpoznaje Saula pod przebraniem. Nie ma to sensu. Co ma wspólnego pojawienie się Samuela z tożsamością Saula? Prawdopodobne wytłumaczenie tej zagwostki odwołuje nas do samego wyrazu „Samuel”, który pojawia się w wersie 12. Imię Samuel, w oryginale brzmi šemu-el i tłumaczy się jako „Usłyszał Ela/Boga” lub „Jego imię to El/Bóg”. Wyraz šem znaczy „imię”. Zatem, albo powinniśmy zamiast Samuel w wersie 12 mieć wyraz Saul i czytać, „gdy ta kobieta dojrzała/rozpoznała Saula, krzyknęła wielkim głosem i rzekła do Saula: „Dlaczego mnie oszukałeś? Wszak ty jesteś Saul!”, albo mamy do czynienia z błędem kopisty, polegającym na opuszczeniu jednego wyrazu – tym wyrazem mogło być šem „imię”. Jeśli uzupełnimy tekst o wyraz šem będziemy mieli, „Gdy ta kobieta ujrzała (powinno wtedy być „usłyszała”) imię Samuela, krzyknęła wielkim głosem (…)”. Łatwo sobie wyobrazić przyczynę zniknięcia šem,  tak samo zaczyna się imię Samuela – šemšemu-el. Takie błędy często zdarzały się kopistom, stąd przypuszczenie jest zasadne.  Jakkolwiek by nie było, pewne jest jedno, w wersie 12 wróżka nie widziała jeszcze Samuela, ale z jakiegoś powodu rozpoznała Saula pod przebraniem[2]. Wróżka mówi, że widzi wyłaniającą się z ziemi nadludzka istotę – już samo to sformułowanie powinno zapalić nam czerwona lampkę, ponieważ wiemy, że Samuel był, choć wyjątkowym, to tylko człowiekiem. Zatem czy chodzi o Samuela wychodzącego z ziemi? Saul z kimś rozmawia przez wróżkę, być może wróżka za pomocą techniki brzuchomówców imituje nawet „głos ducha” – była to dość powszechna metoda nekromancji w starożytnym Bliskim Wschodzi. Po rozmowie, Saul w typowy dla konfrontacji demonicznych sposób pada bezsilny na ziemię. To także powinno wzbudzić nasze wątpliwości co do natury zjawiska i tożsamości przywołanej istoty.

Należy podkreślić, że wróżka nie rozpoznała w tej zjawie Samuela – zrobił to Saul na podstawie opisu, który słyszy od wróżki, która równie dobrze mogła go Saulowi podsunąć, wszak znała Samuela i wiedziała, że Saul chce właśnie z nim rozmawiać. Co ciekawe, rzekomy Samuel nie mówi Saulowi niczego, czego już wcześniej on, ani wróżka (!) by nie widzieli (por. 1Sm 15,28). To wywoływanie ducha niczego Saulowi nie dało!

Kontekst religijno-kulturowy
Właściwa nekromancja zaczyna się dopiero w wersie 13. Wróżka mówi, „Widzę nadludzką istotę wychodzącą z ziemi”. Tekst hebrajski w miejscu „nadludzkiej istoty” ma elohim. Elohim można czytać jako „Bóg” (w rozumieniu Bóg JHWH), „bogowie”, albo rzadziej „sędziowie”. Nie da się rozstrzygnąć jak należy w tym przypadku tłumaczyć elohim, w związku z tym dalsze interpretacje oparte są o arbitralne rozstrzygnięcia. Czasami nie da się takich rozstrzygnięć dokonać z pełną satysfakcją i należy się po prostu pogodzić z tym, że nie wszystko z tekstu Pisma Świętego jesteśmy w stanie zrozumieć. Z pewnością jednak możemy odrzucić interpretację, że wróżka widziała Boga JHWH wychodzącego z ziemi. Uznanie, że elohim w tym przypadku należy czytać jako „sędziowie” dobrze pasuje to tego co wiemy o życiu Samuela – był sędzią nad Izraelem. Jednak nie wiadomo, dlaczego wróżka miałaby tym właśnie terminem go określać, powinna raczej użyć nie izraelskiego, religijnego, lecz świeckiego określenia šafat „sędzia”. Dlaczego zatem użyła terminu elohim? Wydaje się to zrozumiałe dopiero po odwołaniu się do kontekstu kulturowo-religijnego tej kobiety. Endor leżało w ziemi kananejskiej, a ona sama należała do plemion kananejskich i wpisywała się dobrze w ówczesną religijność pełną wróżek i czarnoksiężników. Religia kananejska oraz mitologia tamtejszych ludzi, zakładała istnienie wielu różnych bytów wyższych niż ludzie. Poza bogiem najwyższym oraz różnymi bogami pomniejszymi, uznawała także istnienie tzw. refaim, elohim lub anunakich. Były to istoty demoniczne, które przez boga, który był przychylny ludziom, zostały pokonane i strącone do podziemnego świata by tam oczekiwać na sąd. Mówi o tym mitologia sumeryjska, babilońska i kananejska[3]. Wyraz elohim na określenie istot podwładnych Aszerze, zamieszkujących podziemia używany jest w tzw. Cyklu Baala (KTU2 1.4.VI.46)[4]. Stary Testament stoi pod wpływem tych wyobrażeń ilekroć wspomina o „zgromadzeniu bogów”, nad którymi panuje Bóg JHWH (por. Ps. 82,1). Biorąc pod uwagę wypowiedziane powyżej uwagi, wydaje się rozsądne uznać, że kananejska, pogańska wróżka, żyjąca w politeistycznym świecie, na co dzień wywołując elohim, które, w myśl jej znanych mitologii, zamieszkują pod ziemią, w tym przypadku także nie zajmuje się niczym innym.
Krótka historia interpretacji
Septuaginta, najstarszy przekład Starego Testamentu, ale także świadectwo interpretacji Starego Testamentu nazywa wróżkę mianem „brzuchomówczyni” tym samym uznając całe wydarzenie za oszustwo jej autorstwa, za to Józef Flawiusz uznaje ją za jak najbardziej wiarygodną. Tertulian był przekonany, że wróżka wywołała tutaj demona, jednego z upadłych aniołów, protestował przeciwko temu Orygenes, który zwykle czytał Stary Testament symbolicznie, ale tutaj akurat dowodził, że faktycznie był to prawdziwy duch Samuela. W kulturze żydowskiej Talmud interpretował całą tę historię dosłownie, choć sprzeciwiał się temu w 1013 r.n.e. rabin Samuel ben Hofni, który uważał, że „to nie możliwe by Bóg posłużył się wróżką w przywracaniu Samuela z martwych”. Katolickie komentarze do Biblii pochodzące ze średniowiecza widzą tutaj niebezpieczną praktykę kontaktowania się demonami. Natomiast Luter uważał, że był to „duch diabła”, a Kalwin, z trochę większą dozą ufności, przyznał, że mogło to być „widmo Samuela, ale z pewnością nie on sam”.
Współcześni teologowie są równie podzieleni. N.T. Wright nie próbuje „zdemitologizować” tej historii. Uważa, że wróżka faktycznie wybudziła ze snu śmierci Samuela, który prorokował odnośnie przyszłości Saula. Wyraz elohim miałby być „lingwistyczną skamieliną”, która świadczy o wpływach kananejskich na kult Izraelitów. Według Wrighta ta historia poza tym, że jest świadectwem tego, że praktyki nekromanckie występowały w Izraelu, to przede wszystkim jest drastycznym ostrzeżeniem dla wszystkich tych, którzy chcieliby radzić się zmarłych i zaburzać ich stan snu śmierci[5]. F.A. Murphy przekonuje na kilku stronach swojego komentarza, że to nie możliwe by po krytycznym przeanalizowaniu całej historii upierać się przy interpretacji, że to duch Samuela[6], R.D. Bergen starając się czytać tekst „takim jakim jest” dopuszcza możliwość, że mamy do czynienia z opisem faktycznej nekromancji, ale z drugiej strony, starając się znaleźć jakieś teologiczne bardziej „bezpieczne” wyjaśnienie pisze, że, choć reguła nie pozwala na wywoływanie duchów zmarłych, to w tym jednym przypadku Bóg dał „znak łaski” i wybudził Samuela ze snu śmierci[7]. Spytać tylko można, dlaczego Bóg miałby się litować nad Saulem, którego przeklął i chwilę później doprowadził do śmierci? W. Brueggemann uznaje, że faktycznie jest to duch Samuela, uznaje go nawet za „najpotężniejszego od czasów Mojżesza antycznego władcę, który nawet w śmierci dominuje na ziemi”[8]. Komentarz Historyczno-Kulturowy do Biblii Hebrajskiej wydany przez Vocatio zgrabnie przemilcza temat.
Teologiczny komentarz
Jak już zostało wspomniane, od ustalenia czy chodzi o ducha Samuela, czy o demona, zależy dalsze rozumienie tej historii. Jeśli był to duch Samuela, to po pierwsze, wiemy, że pogańskie wróżki, przeklęte przez Boga JHWH, mogą za pomocą kilku zdań wywołać duchy zmarłych ludzi, w tym najpotężniejszych władców Izraela. Po drugie, wiemy, że duchy tych zmarłych śpią pod ziemią i można je na chwilę obudzić, wyprowadzić na powierzchnię ziemi i prowadzić z nimi pogawędki.
Problemem jednak jest to, że nauka Starego Testamentu o tym czym jest człowiek, a także czym jest szeol stoją w sprzeczności z taką interpretacją. Z punktu widzenia antropologii Starego Testamentu tekst Rdz 2,7 jest „wyrazem biblijnej koncepcji człowieka”[9] i trzeba podkreślić za Lechem Stachowiakiem, że tekst mówi o ukształtowaniu człowieka, a nie ciała człowieka. Rajmund Petkiewicz odwołując się do Rdz 2,7 dodaje „[o]ba te elementy (nefesz i neszamach) stanowiły psychofizyczną jedność. Wpływ myśli greckiej doprowadził do uznania, że wraz ze śmiercią następuje rozłam pomiędzy ciałem podlegającym śmierci, a niezniszczalnym ożywczym Boskim tchnieniem”[10].  „Izrael” jak pisze Johannes Pedersen “nie oddzielał ciała od duszy i dlatego w śmierci ‘dusza jest martwa i traci swoją substancję”[11], a Schmidt dodaje, że „dusza jest naturą człowieka, a nie rzeczą, którą posiada”[12].
Z kolei biblijna koncepcja zaświatów w dużej mierze dotyczy definicji słowa szeol. L. Wachter pisze, że szeol może pochodzić od wcześniejszego słowa sze’al– cząstka ‘al może mieć funkcję negacji lub być rzeczownikiem o znaczeniu „nic”, stąd szeol mogłoby oznaczać wg. Wachtera „sprowadzić kogoś do nicości, unicestwić” lub „miejsce nicości”[13]. Hans Wolff w podobnym tonie komentuje Psalm 88. Być umarłym to znaleźć się poza wpływem Boga JHWH, stracić możliwość relacji z Bogiem[14]. Innymi słowy odejść w niebyt, śmierć jest „permanentnym nie-istnieniem”[15]. Każdy byt, czy to cielesny czy to duchowy znajduje się w zakresie działania i mocy Boga JHWH, jedynie ktoś, kto przestaje istnieć zostaje pozbawiony wpływu Boga. N.T. Wright nazywa stan umarłych next to nothing („tyle, co nic”).
Zatem w myśl teologii biblijnej człowiek po śmierci nie zaczyna żyć nowym życiem, ale w pewien sposób znika, Biblia nazywa to „snem”, ale sens jest taki, że wraz z ciałem zasypia, tracąc świadomość dusza. Miejsce „przebywania” dusz ludzi po śmierci Stary Testament czasami nazywa szeolem, który, gdy chcemy odgadnąć jego sens, wskazuje raczej na „nie-bycie” niż na „istnienie w krainie pod ziemią”. Stąd Samuel nie mógł się tutaj pojawić, ponieważ cała jego siła witalna umarła, ciało i dusza są martwe. Wróżka mogła wywołać jedynie, któregoś z demonów, który mógł przybrać postać Samuela lub nawet „anioła światłości” (por. 2Kor 11,14). Cały kontekst wskazuje, że działo się coś demonicznego, zakazanego i z pewnością nie uczestniczył w tym wydarzeniu nikt kto znajdował się pod panowaniem Boga JHWH.
Zakończenie
Teologiczne odczytanie tej historii będzie w pierwszej kolejności widziało tutaj wyrażenie nieskuteczności praktyki radzenia się zmarłych, wszak sam rzekomy Samuel mówi Saulowi, że nie jest alternatywą dla Boga JHWH[16]. Nekromancja nie ma żadnej mocy nad tymi, którzy udali się na łono Abrahama, z ziemi wychodzi jakiś elohim, ale nie duch człowieka. Zmarli po prostu nie pomagają w sprawach żywych i prawdopodobnie w tym celu została ta historia zapisana[17]. Na podobnym stanowisku stoi Nowy Testatement, gdy Łazarz w przypowieści mówi: „mają Mojżesza i proroków, niech ich słuchają” (por. Łk 16,27n).


[1] I nie chodzi tutaj o planetę z sagi Gwiezdne Wojny J
[2] H.W. Hertzberg, I & II Samuel, Westminster John Knox Press, 1964, s. 219.
[3] Na przykład, mit Enuma Elisz.
[4] John Day, Yahweh and the gods and goddesses of Canaan, Continuum 2002, s. 23.
[5] N.T. Wright, The Resurrection of the Son of God,Augsburg Fortress Pub 2003,  s. 94.
[6] F.A. Murphy, 1 Samuel, Brazos Theological Commentary on the Bible, Baker Books 2010.
[7] R.D. Bergen, 1, 2 Samuel, The New American Commentary, B&H Publishing Group, 1996, s. 267.
[8] W. Brueggemann, First and Second Samuel, Westminster John Knox Press, 1990, s. 193.
[9] L. Stachowiak, Biblia o człowieku, s. 65-66.
[10] R. Petkiewicz, s. 307.
[11] J. Pedersen, Israel, Its Life and Culture, przekł. A. Moller, A. I. Fausbell; t. 1-2. Oxford University Press, Lonydn 1926, t.1, s 180, za: Dan Mathewson, Death and Survival in the Book oj Job, Library of Hebrew Bible, s. 9.
[12] W. H. Schmidt, Gott und Boses, „EvT“ 24 1964, s. 381.
[13] Janusz Lemański, Hebrajski Szeol na tle wyobrażeń bliskowschodnich, SBeO 2011, s. 90.
[14] H.W. Wolff, Anthropology of the Old Testament, s. 107.
[15] D. Mathewson, Death and Survival in the Book of Job, Library of Hebrew Bible, s. 17.
[16] A.G. Auld, I and II Samuel: A Commentary, Presbyterian Publishing Corp 2011, s. 328.
[17] H.W. Wolff, Anthropology of the Old Testament, s. 104.

6 Comments

  1. Artykuł ciekawy, zręcznie ukazujący różne możliwości interpretacji fragmentu.

    Zastanawiam się jednak nad tym co piszesz a propos śmierci i (nie)życia po niej. Ok, Stary Testament rzeczywiście można by tak odczytywać, ale przecież nowy pełen jest fragmentów pokazujących, że nawet śmierć ciała nie jest w stanie „oddzielić od miłości Boga, która jest w Chrystusie”. Paweł nie może się wręcz doczekać śmierci swojego ciała, by „być z Chrystusem”. Jezus obiecuje, że: „kto we Mnie wierzy, nie doświadczy śmierci”. Myli się? Kłamie?

    Odpowiedz
  2. Nowy Testament, a właściwie osoba Chrystusa przynosi pewną zmianę. Nie jestem pewien jak do końca tę zmianę wyrazić, ale można z pewnością zakładać i wierzyć, że zaraz po śmierci jesteśmy z Panem. Nie mniej jednak NT nie wprowadza zmiany w rozumieniu czym jest człowiek, a nie w tym czym jest śmierć w swej naturze.

    Staram się interpretować Nowy Testament w kontekście Starego, inaczej sobie nie wyobrażam, ale uaktualniać rozumienie o zmianę, którą wprowadził Jezus pokonując śmierć. Dodatkowym problemem jest nasze rozumienie czym jest czas i czy dotyczy on rzeczywistości nadchodzącej po śmierci. Bo jeśli stan po śmierci jest nieświadomością, nie odczuwaniem czasu (!), to każdy kto umrze, ze swojej perspektywy, od razu budzi się na Sądzie.

    Odpowiedz
  3. Chyba warto wziąć pod uwagę również zrozumienie tego wydarzenia przez samych starożytnych Żydów które zostało wyrażone w Księdze Jezusa Syracha we fragmencie mówiącym o Samuelu(nie natchnionej ale uważanej przez Reformatorów za księgę pożyteczną): „A nawet po swym zaśnięciu prorokował, oznajmił los królowi, i z (głębi) ziemi głos swój podniósł w przepowiedni, by usunąc nieprawosć ludu” Mądrość Syracha 46,20

    Odpowiedz
  4. Jak można mowić o świadomej egzystencji człowieka po śmierci w ząświatach skoro w wielu miejscach Nowego Testamentu śmierć nazywana jest snem. Wydaje mi śię, że koncepcja śmierci w Pismach Nowego Testamentu jest taka sama jak w Starym Testamencie. Nie jest zatem świadomą egzystencją lecz snem w prochu ziemi. Proszę prześledzić ten temat z modlitwą w Bibli. patrz Ew. Jana 11:11-14; I Kor.15:51,I Tes.4:13-18. We wszystkich tych tekstach śmierć nazwana jest snem. prosze pamietać też że Biblia mówi o dwóch rodzajach śmierci nayzwając je pierwszą smiercią czyli snem i drugą smiercią czyli nieodwracalnym oddaleniem od oblicza Bożego czyli unicestwieniem w ogniu wiecznym. Pozdrawiam Tomasz Żelazko

    Odpowiedz

Odpowiedz na „Daniel KalinowskiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *