Dlaczego Bóg kazał 2 niedźwiedziom rozszarpać 42 dzieci?

4

Fragment ten wywołuje poważne trudności interpretacyjne. Jak dobry Bóg mógł dokonać tak potwornej rzeczy? Czy występek tych dzieci był aż tak poważny, że musiała spotkać ich śmierć i to jeszcze w taki sposób? Okazuje się, jak zwykle, że przekład tekstu Pisma Świętego na języki narodowe to nie to samo co tekst oryginalny. Ponadto pewne lapidarnie opowiedziane historie należy odczytywać w szerokim kontekście. Nie bez znaczenia są także używane liczby, które prawie zawsze coś oznaczają. Nie inaczej jest w tym przypadku. Odnalezienie wszystkich znaczeń w tym krótkim tekście pozwala zrozumieć co się tak na prawdę stało i co ta historia oznacza, a może inaczej, co autor opisując tę historię w taki a nie inny sposób chciał dać do zrozumienia swoim czytelnikom.

Cała historia rozgrywa się w okresie, gdy młody Izrael, z nie ugruntowaną jeszcze wiarą w Boga JHWH (jahwizm) na co dzień był wystawiony na zagrożenia płynące z kontaktów z lokalnym kultem kananejskim – baalizmem (kult boga Baala). Konflikt rozgrywał się tak na prawdę na poziomie warstw wyższych – warstw prorockich. Niższe warstwy – zwykły lud – były pociągane w stronę baalizmu, szczególnie, że miał on już swoją tradycję, wielu kapłanów, bogaty kult. Jahwizm dopiero się umacniał. Walka więc toczyła się między kapłanami i prorokami  (por. 1 Krl 18,20-40), ale także, co często nam umyka, walka toczyła się na poziomie literackim, autorzy opisywali pewne historie w bardzo konkretny sposób, by dotrzeć ze swym przesłaniem do konkretnych ludzi i ich wyobrażeń.

Historia intepretacji

LXX widzi w historii „małe dzieci” w roli wykrzykujących hasła pod adresem Elizeusza. Cezary z Arlei odczytując historię proroczo pisał: „Zauważcie dalej, bracia, że tak jak za Elizeusza dwa niedźwiedzie zabiły 42 dzieci, tak samo 42 lata po pasji Chrystusa [i wstąpieniu do nieba, tak jak Eliasz]  dwa niedźwiedzie, Wespazjan i Tytus najechali i oblężyli Jerozolimę[1]. Robert L. Cohn zauważa, że ci „mali chłopcy” muszą być synami proroków lub synami uczniów proroków (por. 2Krl 2,15)[2]. Burke O. Long nazywa całą historię legendą i doczytuje się tutaj jedynie sceny sądu, nie wnika w szczegóły[3]. Peter J. Leithar pisząc o dzieciach w tej historii bierze zawsze wyraz „boys” w cudzysłów[4]. Marvin Alan Sweeney nie zgłębia znaczenia historii z teologicznego punktu widzenia, ale zauważa, że kilka rozdziałów dalej Jehu kazał zabić 42 braci Achazjasza (por. 2 Krl 10,14)[5]. Iain W. Provan na podstawie tej historii formułuje tezę, że nikt nie jest za młody na sąd Boży, nawet małe dzieci[6]. Warren W. Wiersbe podaje, że wyraz, którym autor tej historii określi młodzieńców obejmuje zakresem mężczyzn od 17 do 30 lat.[7]

Analiza leksykalna

scan0039W historii z 2 Krl 2,23-24 występuje Elizeusz i niewiadoma ilość „dzieci”. Warto zauważyć, że ta historia następuje bezpośrednio po wniebowstąpieniu Eliasza do nieba. Elizeusz był jego uczniem. Miejsce, w którym się rozgrywa historia to okolice miasta Betel, które było miastem poświęconym Baalowi.

Następnie możemy zwrócić uwagę na słowa użyte w historii; słowa oryginalne hebrajskie, nie polski czy angielski przekład. Po pierwsze tekst hebrajski mówi o tym, że na’ar wyszli z miasta.

7Jedno z tłumaczeń tego wyrazu dopuszcza przekład: „dzieci”, ale inne tłumaczenie to: „sługa”, i w takiej formie pojawia się w Starym Testamencie 54 razy. Zatem już w tym momencie wydźwięk historii się zmienia, nie chodziło o dzieci, ale o sługi boga Baala, prawdopodobnie młodego wieku.

Uściślając, po komentarzach do tego tekstu, które znalazłem w internecie na facebookowym profilu pewnego adwentysty, autor użył tutaj słowa na’ar, które może być tłumaczone dwojako, jako „dzieci” lub „słudzy”. Nie koniecznie musi to implikować, że te osoby miały, powiedzmy, 7-10 lat.  Bardzo pomocne może okazać się spojrzenie na kolejny werset, 24, w którym pojawia się wyraz jeled. Tym wyrazem, autor 1 Księgi Królewskiej nazywa doradców królewskich na dworze Rechabeama (por. 1Krl 12,10). [1. Peter J. Leithart, 1 & 2 Kings, str. 92]

9

Więc oczywiście można zachować w tym miejscu tłumaczenia wyraz „młodzieńcy”, ale należy rozpoznać jego znaczenie, a szczególnie znaczenie w jakim używa go autor tej księgi, chodziło o mężczyzn w wieku od 17 do 30 lat.

Po drugie, słudzy nie krzyczeli wcale: „Łysy, chodź no!” (BG, BT, BW). Jedynie przekład Biblii Poznańskiej podaje: „Łysy wstąp!”, co pozwala nam dostrzec sens zaczepek sług Baala.
3

Zwróćmy uwagę jaki wyraz jest użyty na określenie czynności, do której namawiają Elizeusza słudzy Baala. W tekście hebrajskim mamy wyraz ‚alah, dosł. „wstąp”.

1

Jak wspomniałem, jest to historia bezpośrednio następująca po historii w wniebowstąpieniu Eliasza, w której Eliasz ‚alah wśród burzy do nieba!

2

Chodzi o wniebowstąpienie. Słudzy Baala, wykrzykiwali do Elizeusza: „Wstąp do nieba, łysy!”.

Po trzecie, nie do końca jest jasne, czy Elizeusz był łysy. Owszem, słudzy krzyczą „korah„, co znaczy „łysy”:5

Jednak jest to także imię: Korah, które odwołuje nas do interesującej historii z Księgi Liczb 16.6

Różnica tkwi tylko w opunktowaniu samogłoskowym. Zamiarem autora historii o niedźwiedziach, było celowe naprowadzenie czytelnika na tę nieprzypadkową zbieżność.

Powiązanie między synami Koraha a historią o Elizeuszu

Korah wraz ze swoim dobytkiem został pochłonięty przez ziemię, był to wynik sądu Boga JHWH nad nim i jego zwolennikami. Kilka rozdziałów później czytamy, że „synowie Koraha” nie zostali pochłonięci przez ziemię (por. Lb 26,11). Stali się oni przestrogą lub znakiem. Prawdopodobnie było ich 42.

Ciekawą rzeczą jest to, że od Psalmu o numerze 42 rozpoczyna się tzw. grupa psalmów „synów Koraha”, druga grupa tych psalmów zaczyna się od Psalmu 84 (co jest wielokrotnością 42).[8]

Obie te grupy łączy wspólnota tematów, które wyróżniają się na tle pozostałych psalmów. Psalmy Synów Koraha mówią o ocaleniu z szeolu – tak jak zostali ocaleni synowie Koraha, o zstępowaniu do szeolu wraz z całym dobytkiem – tak jak Korah i jego dobytek, ale, co bardzo ciekawe, w tych psalmach najczęściej pojawia się motyw pochwycenia do nieba oraz JHWH Zastępów podróżującego na obłokach w rydwanie. Pierwsze dwa motywy odsyłają nas do historii z Księgi Liczb o pochłonięciu Koraha przez ziemię (szeol), a kolejne dwa łączą się przecież z historią o wniebowstąpieniu Eliasza do nieba, które odbyło się w towarzystwie burzy, ale i rydwanów Pana (Elizeusz potem krzyczy do Eliasza: Ojcze mój, rydwanie Pana i jego konnico!).[9]

Znaczenie historii o Elizeuszu

Powróćmy teraz do historii o rozszarpaniu przez niedźwiedzie. Słudzy Baala, nie krzyczeli więc: „Łysy, chodź no!”, tylko „Korahito, wstąpże do nieba!”. Nie była to zwykła zaczepka, ale wyrafinowana walka między baalizmem a jahwizmem. Eliasz był „korahitą”, prawdopodobnie jednym z potomków synów Koraha, który pielęgnował tradycję o ocaleniu z szeolu, a teraz stał się także świadkiem wniebowstąpienia swojego nauczyciela.

Na początku zaznaczyłem, że nie wiadomo ile było tych sług, ale wiadomo, że 2 niedźwiedzie rozszarpały 42 z nich. Należy więc spojrzeć na tę historię jak na scenę sądu i egzekucji. 42 synów Koraha zostało ocalonych od sądu Boga JHWH, a tych 42 sług boga Baala, nie uniknęło sądu. W ten sposób autor tekstu walczy z baalizmem na kartach Starego Testamentu.

swiadekDlaczego akurat dwa niedźwiedzie? Ponieważ liczba dwa w Biblii jest liczbą świadka (por. Obj 11). Księga Powtórzonego Prawa 11, 6 mówi o wydawaniu wyroków skazujących na śmierć: „Na podstawie zeznania dwóch świadków lub trzech świadków skazuje się na śmierć. Nie skazuje się na śmierć na podstawie zeznania jednego świadka„, powtarza to potem Jezus: „weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa” (por. Mt 18,16), a najdobitniej wypowiedział się autor Listu do Hebrajczyków: „Kto łamie zakon Mojżesza, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie zeznania dwóch albo trzech świadków” (Hb 10,28).

Te dwa niedźwiedzie są symbolem świadka, który poświadczył, że doszło do czynu godnego śmierci, znieważenia proroka Boga JHWH.

Podsumowanie

Historia o Elizeuszu jest więc sceną sądu nad prorokami Baala, podobną do tej, która wydarzyła się na górze Karmel w obecności Eliasza. Współczesne przekłady oddaliły się od właściwego znaczenia wyrazów przez co wiele fragmentów pozostaje do dziś źle zrozumiana lub niezrozumiana w ogóle. Czasami także trzeba włożyć trochę wysiłku by zauważyć pewne drobne aluzje (tak jak gra słów między łysy a Korah). Symbolika liczb w Biblii jest tak samo ważna jak znajomość znaczenia wyrazów, bez tego widzielibyśmy tutaj jedynie bezsensowna scenę rzezi przeprowadzonej na grupie Bogu ducha winnych dzieci.


[1] Ancient Christian Commentary, vol 5, str. 14
[2] Robert L. Cohn, 2 Kings, str. 17
[3] Burke O. Long, 2 Kings, str. 34
[4] Peter J. Leithar, 1 & 2 Kings, str. 101
[5] Marvin Alan Sweeney, I & II Kings: A Commentary, str. 275
[6] Iain W. Provan, 1 and 2 Kings (Understanding the Bible Commentary Series), str. brak
[7] Warren W. Wiersbe, Be Distinct (2 Kings & 2 Chronicles): Standing Firmly Against the World’s Tides, str. 29
[8] Psalm 43 nie ma nagłówka, ale uznaje się, że jest to dalsza część Psalmu 42, podział nastąpił prawdopodobnie by uzyskać liczbę 12 psalmów (w MSS te psalmy są połączone). Psalm 86 jest dawidowy.
[9] David C. Mitchel, ‚God Will Redeem My Soul from Sheol’: The Psalms of the Sons of Korah, Journal for the Study of the Old Testament 30.3 2006, s. 386.

16 Comments

  1. Bardzo cenne i ciekawe!
    Myślę jednak, że przytłaczająca większość Biblii w różnych językach przetłumaczyło na’ar jako „dzieci”, dlatego, że w kolejnym wersecie występuję słowo yeh’led odnoszące się do tych samych osób, które już jako „słudzy” przetłumaczyć się nie da.. Jakiś pomysł na zmierzenie się z tym problemem?

    1. Dziękuję za komentarz. Oczywiście tego drugiego wyrazu nie tłumaczy się jako „słudzy”, ale jako „syn, chłopiec, dziecko, młodzieniec, potomek, pierworodny, odłączeni Izraelici„.
      Nie jest prawdą, że przytłaczająca większość przekładów tak tłumaczy, pojawiają się słowa „dziecko, młodzież, młodzieńcy” i tak jest w wielu językach. Komentarz historyczno-kulturowy opowiada się za tym, że była to grupa nastolatków (str. 430), co w niczym nie przeszkadza, żeby jednocześnie byli sługami/wyznawcami Baala.

  2. Dzieki za cenne spostrzezenia poniewaz to daje wlasciwy sens przeslaniu. Akurat ten fragment wystąpil jako pytanie na naszej malej grupie domowej, wiec na czasie. Dziekuje za ta analize tekstu.

  3. Ciekawa interpretacja! Nigdy na to nie zwróciłem uwagi.

    Tak się jeszcze zastanawiam, czy czasem „Korah” nie jest po prostu analogią do Koraha, a nie do jego synów? Kapłani z Betelu byli częścią oficjalnej, państwowej religii, popieranej przez króla, więc Eliasz i Elizeusz, jako prorocy występujący przeciw temu „systemowi”, byli dla nich buntownikami, tak jak Korah dla Mojżesza i Aarona. Podobną sytuację mamy kilka rozdziałów dalej, gdy Izebel oczernia Jehu porównując go do spiskowca Zimriego. Takie „oczernianie przez skojarzenie” jest dość charakterystyczne dla fałszywej religii.

    1. Może i tak, ciężko stwierdzić coś z całą pewnością na podstawie tak lapidarnego tekstu. Poza tym to się chyba nie wyklucza, dla – nazwijmy to – baalistów, Korah mógł być synonimem buntownika, ale dla zwolenników JHWH korahici chyba jednak byli bohaterami, a na pewno znakiem od JHWH, że można być wyratowanym od potępienia.

  4. Ciekawe rozważania, ale generalnie chyba jednak raczej hipotetyczne. Dość dużo dalekich i mocno symbolicznych skojarzeń trzeba znaleźć w jednak zwykłym narracyjnym tekście, żeby dojść do ostatecznej konkluzji. Oczywiście mogło chodzić o „wstąpienie” Elizeusza śladem Eliasza, ale wątek ze sługami Baala czy Korahitami niezbyt mocny dowodowo. A niedźwiedzie? Jak istoty zwierzęce w rzeczywistym a nie symbolicznym świecie (jak np. w symbolicznych wizjach Daniela) mogą być wiarygodnymi swiadkami jakich zdefiniował w Prawie Bóg? Rozumiem, że finalnie chodzi o „teodyceę” i próbę rahabilitacji reputacji Boga w tym konetkście. Ale czy to naprawdę konieczne i nie wynika z humanistycznego spojrzenia na osobę i naturę Boga? Jak mniemam, z tego samego powodu niektórzy kwestionują istenienie piekła, wiecznej kary i przy okazji nieśmiertelnej duszy. A inni dochodzą do apokastazy…

  5. Jestem dość daleki od humanistycznego pojmowania Boga, moje obserwacje wynikają z chęci odczytania możliwie największej ilości znaczeń, które tekst Pisma Świętego nosi.

    Finalnie nie chodzi tutaj o teodyceę , staram się tylko „obserwować” tekst. Bóg nie potrzebuje mojej pomocy, by zachować swoją reputację, mój artykuł jej nie wybiela.

    Kwestionowanie doktryny wiecznego piekła czy nieśmiertelnej duszy wydaje mi się bardzo zasadne, ale nie wiem jak może ono – to kwestionowanie – wynikać z humanistycznego podejścia. Kwestionować znaczy tyle co pytać. Nie jestem w stanie wierzyć ślepo w to co mówią różne osoby, szczególnie w sytuacji gdy mam dostępne narzędzia do zweryfikowania >poglądów< tych osób. Dyskusja o doktrynach jest zawsze otwarta i nie ma w niej nic złego, nie można podważać jedynie dogmatów.

  6. Zgoda – warto odczytywać dodatkowe znaczenia tekstu. Przydaje się to i jest dopuszczalene w kaznodziejstwie. Ale jednak trzeba najpierw ustalić podstawowe znaczenie i mam wrażenie że Tobie chodziło właśnie o to. Z drugiej strony nie należy wczytywać w tekst tego czego tam nie ma, a co chcielibyśmy zobaczyć, prawda? Jak napisałem wcześniej, to jest po prostu zwykły tekst narracyjny i stąd moje refleksje i zapytania dotyczące Twojej hermeneutyki.

    A propo „teodycei” zapytałem o to w kontekście Twojego WPROWADZENIA który wydawał mi się podnościć taką kwestię: „Jak dobry Bóg mógł dokonać tak potwornej rzeczy? Czy występek tych dzieci był aż tak poważny, że musiała spotkać ich śmierć i to jeszcze w taki sposób?”

    Co do kwestii rozróżnienia „doktryn i dogmatów” – mógłbyś mi to króciutko i rzeczowo doprecyzować? Co jest czym i kto o tym decyduje?

    I wreszcie, chciałem do komentarza wrzucić fotkę z inetrepretacją tego fragmentu A.Palli ale mi się nie udało…

    1. Jeśli chodzi o „wczytywanie” w tekst, to staram się tego nie robić, tzn., zawsze mam świadomość tego zagrożenia, ale czy jestem od tego wolny? Nie wiem. Ufam, że „odczytuję” to co w tekście jest lub może być – w tym drugim przypadku pozostawiam sprawę otwartą.

      Co do doktryn i dogmatów, to nie wiem czy komuś udało się w zadowalający wszystkich sposób ustalić co jest czym. Ja na swój użytek stosuję takie rozróżnienie: dogmatem jest to, że Bóg stworzył świat; doktryną jest czy należy mówić o kreacjonizmie czy ewolucji, czy było to stworzenie ex nihilo czy przetworzenie dostępnej materii. Dogmatem jest, że Bóg zbawił człowieka; doktryną jest przekonanie, że wystarcza tylko wiara lub że niezbędne są uczynki. Dogmatem jest to, że Jezus wróci; doktryną czy będzie to przed 1000 królestwem czy po, przed prześladowaniami czy po. W każdej z tych kwestii chrześcijanie się podzielili, ale w podstawach są zgodni.

  7. Bardzo ciekawe tłumaczenie, ale mam dziwne wrażenie że zrobiono tu wszystko aby drastyczna historia rozszarpania przez niedźwiedzie, stała się „uzasadnioną drastyczną historią rozszarpania przez niedźwiedzie” które to niedźwiedzie są w dodatku metaforyczne.

    Ciekawe jak objaśnisz co takiego złego zrobiło 30 Filistynów, których zabił Samson aby zerwać z nich tuniki bo przegrał nieuczciwy zakład.

    1. Historii o Samsonie nie przyglądałem się pod tym kątem. Historia o niedźwiedziach po prostu przewinęła mi się w pracy naukowej, ale moim celem nie było ani wybielanie ani uzasadnianie – te informacje po prostu da się wyczytać z tekstu.

  8. Ale pokręcone wypowiedzi. Bóg nie wiedział że prości ludzie będą czytać biblię? A co z pierworodnymi które wymordował w Egipcie, w takiej ilości i tak bezwzględnie. Przedstawianie Boga w jego sfałszowanej postaci jest kłamstwem. Bóg jest straszny, gniewny, a my sie mamy Jego bać. Jest tyle tekstów w biblii piszących ” ja to zło czynię” że te analogie i pomysły na interpretacje w/w tekstu są śmieszne – wyssane z palca.

  9. Genialnie:) dzięki Danielu za czas poświęcony na rozkminianie tego tekstu. Bardzo bardzo pomogło.

  10. Szacunek. Dobra robota. Obliczenie ruchów planet w teorii Ptolemeusza również wymagało wielkiej pracy intelektualnej. Te wszystkie epicykle, deferenty, ekliptyki i ekwanty liczyły tęgie głowy. Może kiedyś doczekasz na swojego Kopernika, który uświadomi ci, że to nie Bóg stworzył człowieka, ale człowiek Boga.

Comments are closed.