Elementy szamanizmu w pentekostalnej ekstazie mistycznej — przypadek Todda Bentleya

Przebudzenie w Lakeland, które zaczęło się 2 kwietnia 2008 r. było wydarze­niem szeroko komentowanym w kręgach pentekostalnych. Todd Bentley -kanadyjski ewangelista przyjechał na czterodniową konferencję chrześcijań­ską do Ignited Church’ w Lakeland na Florydzie. Organizatorzy konferencji zaplanowanej na kilka dni byli zaskoczeni faktem codziennego wzrostu licz­by uczestników. Początkowo konferencja odbywała się w sali mieszczącej 700 osób. Potem została przeniesiona do kilkutysięcznej, a wkrótce spotkania odbywały się w sali mieszczącej dziesięciotysięczne audytorium oraz na sta­dionie. Codziennie odbywały się dwa spotkania przeważnie prowadzone przez Todda Bentleya. Olbrzymią popularność przebudzenie zdobyło dzięki trans­misji nabożeństw przez Internet oraz za pośrednictwem kanału telewizyjne­go GOD.TV. W trakcie emitowanych programów przekazywane były relacje zawierające świadectwa wiernych o mających się dokonać uzdrowieniach z poważnych, często nieuleczalnych chorób. Relacjonowano też świadectwa nadsyłane przez osoby, które ich zdaniem były uzdrawiane, siedząc przed telewizorem lub oglądając spotkania przez Internet. Według danych poda­wanych przez właścicieli serwisu GOD.TV dział relacjonujący wydarzenia na Florydzie odwiedzany był przez około 300 mln użytkowników. Pastorzy z całego świata organizowali wyjazdy do Lakeland celem naocznego spraw­dzenia dochodzących przez media wieści. W związku z tym fenomeny obser­wowane w trakcie nabożeństw na Florydzie szybko zaczęły przenosić się do innych miast i krajów. W Europie były to m.in. Ukraina, Szkocja i Irlandia.

BC-FLA-REVIVAL_02.jpg

Niezwyczajny stan świadomości

W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia antropolog Piers Viteb­sky zauważył, że dla wielu osób z kręgów związanych z „nową duchowo­ścią”, szamanizm stanowi dostępny dla każdego sposób odejścia od „zinsty­tucjonalizowanych form religijności”‚ na rzecz „bezpośredniego i osobistego kontaktu z samym sobą i otoczeniem”. Usiłując wprowadzić systematyczny ład w opisywane zjawisko, dokonany zostaje przez Michaela Harnera po­dział na szamanizm rdzeniowy oraz etniczny. Pierwszy stanowi próbę odszu­kania „rdzenia” najbardziej uniwersalnych, archaicznych technik pracy ze świadomością odartych z przynależnych etnicznemu szamanizmowi kultu­rowych naleciałości. Chociaż „miejski szaman” jest dziś szamanem jedynie dla siebie, to dla osób związanych z kontrkulturą i nową duchowością ważne pozostaje samo doświadczenie wizyjne korelujące z określonym nastawie­niem wobec ziemskiej egzystencji. W ujęciu Harnera, rdzeniem szamanizmu jest umiejętność wolicjonalnego wchodzenia w szamański stan świadomości. Jego zdaniemszamanizm należałoby wobec tego rozumieć jako technologię magiczną umożliwiającą kontakt ze światem duchów lub jak nazywa to Harner – ‚niecodzienną rzeczywistością’.

floor

Taki „niezwyczajny” stan rzeczywistości, nacechowany rozbudzonymi emocjami oraz mistycznym uniesieniem, stoi w opozycji do codziennego stanu świadomości „rzeczywistości zwyczajnej”, w której większość z nas przebywa. Szamańska ekstaza postrzegana jest zatem na Zachodzie jako nie­zinstytucjonalizowana i niepoddana ciśnieniu dogmatów forma duchowości, pozostawiająca sporo miejsca dla indywidualnej kreatywności. Doświadcze­nia tego typu postrzegane są przez wiele osób jako najwyższa forma indywi­dualnej wolności. Postrzegane w taki subiektywny sposób doświadczenie transu i ekstazy, pozbawione swej funkcji przywracającej porządek świata, stało się obecnie popularnym zjawiskiem towarzyszącym „nowej duchowo­ści”. Wiele wskazuje na to, że w parze z globalizacją idzie także tęsknota za magiczną interpretacją wszechświata oraz za sprzeciwem wobec współczes­nego porządku MacLuhanowskiej „globalnej wioski”. Opisane poniżej do­świadczenia religijne Todda Bentleya można rozpatrywać również we wspo­mnianych powyżej kategoriach.

Mistycyzm przebudzenia w Lakeland

W trakcie nabożeństw organizowanych w czasie przebudzenia w Lake­land na Florydzie zaobserwować można było wachlarz zachowań stanowią­cych bezpośrednią kontynuację znanych z historii ruchu zielonoświątkowego rytuałów mających doprowadzić wiernych do przeżycia jedności z Jezusem. „Odmienne stany świadomości” mogą być rezultatem takich czynników, jak deprywacja sensoryczna bądź nadstymulacja sensoryczna wywołująca głę­bokie podniecenie emocjonalne. Takiego rodzaju przebodźcowanie ułatwia przeżywanie uzdrowień, konwersji religijnych, glosolalii a także stanów mi­stycznych występujących w społecznościach pentekostalnych. Todd Bentley uważał, że wspomniane przebudzenie w Lakeland jest największym zielono­świątkowym wylaniem Ducha Świętego od czasów Azusa Street’.

Wpływ na polskie środowiska zielonoświątkowe

Wypadki w Lakeland miały też znaczący wpływ na polskie zbory. Pastor Wiesław Ziemba z Kościoła Bożego w Chrystusie zachęca członków zbo­ru do oglądania przekazów telewizyjnych z przebudzenia w Lakeland. Tod Bentley przedstawiany był jako „mąż Boży” działający w „pełni mocy Ducha Świętego”. W trakcie kazania wygłoszonego 22 lutego 2009 r. w Legnicy Ziemba powiedział:

[bs_well size=”sm”]„Musimy słyszeć Boga, aby zostać przemienieni, musimy szukać możliwości przeniesienia w duchu w inną rzeczywistość”. Życie chrześcijanina powinno jego zdaniem być wykorzystane nie na „buja­nie w obłokach”, ale na codzienne „chodzenie z Chrystusem” w „duchowej rzeczywistości”.[/bs_well]

Pastor krakowskiego zboru Kościoła Bożego w Chrystu­sie złożył w 2008 r. świadectwo dotyczące polskich przypadków uzdrowień i przemian dokonanych w życiu wiernych pod wpływem oglądania trans­misji telewizyjnych z Florydy”. Idee głoszone przez Bentleya propagowane były również przez polskich pastorów należących do środowisk związanych z ruchem Polska dla Jezusa. Andrzej Nędzusiak, zwierzchnik i prezbiter na­czelny Kościoła Bożego w Chrystusie, a jednocześnie jeden z liderów ru­chu Polska dla Jezusa napisał, że wyjazd na Florydę był „bardzo błogosła­wionym wydarzeniem w jego życiu duchowym”. W jego opinii spotkał się tam z „mocą Bożą”, która po jego powrocie do Polski „zaowocowała w od­wiedzanych przez niego polskich zborach szczególnym błogosławieństwem i uzdrowieniami”. Pastor Marek Ciesiółka z warszawskiego Kościoła Dro­ga Sprawiedliwych, zachęcając polskich zielonoświątkowców, napisał, że Bóg robi coś niesamowitego w Lakeland na Florydzie. Można spędzić kilka wspaniałych godzin podczas przekazu (telewizyjnego) z Lakeland. Potwierdzo­no uzdrowienia osób, które osobiście nie były na miejscu, lecz oglądały przekaz w domu. […] Zacznij wierzyć i te same rzeczy mogą się dziać w twoim życiu, w twoim Kościele i naszym kraju. […] Dziwne zachowanie ludzi nie jest żadnym powodem, aby ich odrzucić; […] to jest ważne na przyszłość, ponieważ zarówno Biblia jak i historia Kościoła są pełne sytuacji, w których ludzie posłani od Boga zostali odrzuceni tylko, dlatego, że nie zachowywali się według przyzwyczajeń i oczekiwań ludzi”.

Publikacje na ten temat ukazywały się w niezależnych witrynach infor­macyjnych oraz w chrześcijańskich czasopismach i portalach interneto­wych, a ich celem miało być pokazanie polskim wiernym nowych prądów i możliwości duchowych doświadczeń. Redaktor magazynu „Cel”, Marta Wróbel napisała w 2008 r.: prezentujemy aktualne przebudzenie uzdrowieńcze na Florydzie, prowadzone przez pastora Todda Bentleya. Wiemy, że Bóg za każdym razem działa w od­mienny i zaskakujący dla człowieka sposób — nie oczekujemy, że któreś z daw­nych przebudzeń w dokładnie tej samej formie wydarzy się i u nas. Chcemy jednak poprzez te artykuły pobudzać wierzących do przemiany mentalności na „przebudzeniowy tryb” myślenia i działania, w którym oczekuje się od Boga po­tężnych przełomów — spodziewa się tego, co najlepsze.

Upadek Todda Bentleya

Kilka dni po zakończeniu swojego udziału w nabożeństwach w Lake­land, Bentley oświadczył swemu zespołowi, że jego małżeństwo się roz­pada. Ta wiadomość zszokowała zwolenników Bentleya”. W obronie kaznodziei wystąpił program telewizyjny GOD.TV, ogłaszając, że „wszel­ka krytyka Todda Bentleya jest z pochodzenia demoniczna”. Prowadzący sieć telewizyjną ostrzegał również słuchaczy, że jeśli będą słuchać krytyków pastora Bentleya to stracą swoje uzdrowienie. Skandal z Lakeland odbił się szerokim echem wśród polskich zielonoświątkowców próbujących znaleźć wyważone stanowisko na temat postępowania Bentleya oraz przebudzenia w Lakeland.

Szamanizm Todda Bentleya

By wskazać na obecność elementów szamanizmu w „posłudze ducho­wej” Bentleya korzystał będę z popularnego wśród polskich zielonoświąt­kowców świadectwa Pillar of fire zamieszczonego w serwisie youtube.com. W zawartej w nim opowieści pastora Bentleya pojawia się postać anioła posiadającego twarz słońca oraz aureolę z tęczy. Wspomniana postać stanowiąca odpowiednik ducha opiekuńczego nawiedza go parokrotnie

[bs_well size=”sm”][Todd B.]: Kocham ten fragment! Jest on dla mnie taki żywy, ze względu na wie­le doświadczeń, jakie przeżyłem. Objawienie 10,1 I widziałem innego potężne­go anioła zstępującego z nieba’, — więc potężnego anioła zstępującego z nieba `— odzianego w obłok, z tęczą wokoło Głowy, którego oblicze jaśniało jak słońce, nogi zaś jego’ — patrzcie na to — ‚były jak słupy ognia’. Ten anioł mający nogi jak słupy ognia, przychodził do mnie parokrotnie.[/bs_well]

W narracji opisującej moment jego „pochwycenia” i przeniesienia w świat „duchowy” zaznaczony jest czytelnie kierunek pionowy kojarzący się z drogą inicjowanego szamana do „górnego” świata. Sam Bentley ma pewne problemy interpretacyjne swojej wizji, jednak przeważa u niego inter­pretacja według klucza jego własnej tradycji i kultury chrześcijańskiej.

[bs_well size=”sm”][Todd B.]: Nie wiem, czy to był ten anioł, ale mówię wam, że są w niebie anioły mające nogi jak słupy ognia. To nie musiał być anioł, właściwie mógł to być Je­zus, Anioł Pański. Więc może nie przyszedł anioł, tylko Jezus. […] Byłem w Se­attle w stanie Waszyngton na spotkaniu publicznym i kiedy mówca przemawiał, ja siedziałem w pierwszym rzędzie, mówię wam prawdę, wszystko co mówię jest prawdą. To ważne, słuchajcie. Więc siedzę w pierwszym rzędzie i cała atmosfera dookoła mnie zaczyna się zmieniać. Zaczyna być jakby elektryczna, wydaje mi się jakby jakiś anioł kręcił się w pobliżu mnie… Mieliście kiedyś wrażenie, że coś się dzieje, nie możecie tego zobaczyć, jest niewidzialne, ale jesteście o tej obecności zupełnie przekonani? […] siedziałem starając się słuchać mówcy, ale jednocześnie będąc świadomym ‚elektrycznej obecności’. Elektrycznej. To było jak prąd. To było dwie, trzy stopy przede mną. Tuż przed moim krzesłem. To było jak wiatr. Trąba powietrzna. Elektryczna Trąba powietrzna. Więc siedzę tam i słyszę jak Pan mówi: Wyciągnij swoje ręce. I myślę: Boże! Słuchamy głoszą­cego! Ale Pan mówi do mnie: Wyciągnij swoje ręce! Więc wyciągnąłem swoje ręce i oto, co się zdarzyło: (dźwięki). Nie słyszałem tego hałasu, to dla was. To było jak wkładanie rąk w pole elektryczne. Za każdym razem, kiedy wyciągałem ręce, atmosfera wydawała taki dźwięk: (dźwięk). Pomyślałem: co to jest?! I Bóg powiedział: To jest portal i otwarte niebo.[/bs_well]

Pojawia się tutaj sposób opowiadania charakterystyczny dla śro­dowisk związanych z nową duchowością, chodzi mianowicie o relację przeżycia. Taki kod musi być społecznie możliwy do deszyfrowania. Scjentyzm jako pole semantyczne dla mistycznej leksyki nie używa dziś określeń właściwych dla języka reli­gijnego. Używa natomiast terminów, które każdy łatwo może zdefiniować, sięgając do encyklopedii. Z takimi określeniami człowiek spotyka się na co dzień, więc doświadczenie zrelacjonowane w ten sposób łatwo jest zinter­nalizować odbiorcom.

[bs_well size=”sm”][Todd B.]: Powiedziałem: dobrze… I wiecie, co wtedy zobaczyłem? Słup ognia. Tak jak Bóg prowadził Izraela poprzez słup… Ja zobaczyłem ten trzy — cztero sto­powy słup, nie wiem, nie znam wszystkich wymiarów, słup ognia idący aż po dach kościoła. Okrągły słup żywego ognia — niebieski, czerwony, iskry… To był słup ruszającego się ognia. Aż po dach kościoła. Patrzę na mówiącego Billa Johnsa i mam tu słup ognia, a Bóg mi mówi, że to portal. Był jak krzak — płonął, ale nie parzył, nie myślałem, że mi się to przytrafi — przeżyłem doświadczenie Mojże­sza w Seattle! Miałem słup ognia przed sobą, a Pan mówi: włóż w niego ręce. Pierwsza myśl: Spalę sobie ręce! Wkładam ręce (dźwięk) i to był prawdziwy słup ognia! Zapytałem: co chcesz abym zrobił, Boże? Odpowiedział: Wchodź! A ja: chcesz abym wszedł w słup ognia? Po pierwsze: nikt oprócz mnie go nie widzi. Po drugie: jeśli w niego wejdę, każdy patrzący zobaczy mnie tylko leżącego na podłodze, a nie słup ognia i będę wyglądał jak głupek. Spierałem się z Bogiem, aż powiedział: wchodź! Więc wszedłem, a kiedy wszedłem moje ciało zaczęło (dźwięki) i poleciałem w górę, w stronę dachu kościoła. Zostałem transportowa­ny w słupie ognia, przeszedłem przez dach kościoła”.[/bs_well]

W narracji pojawia się próba uwierzytelnienia referowanej wizji poprzez porównanie własnego doświadczenia z doświadczeniem postaci biblijnych. W ten sposób Bentley chce przekonać słuchaczy o swoim bezpośrednim kontakcie z Bogiem. Kaznodzieja opowiada wszak, że nie tylko kontaktu­je się z sacrum, ale że spiera się z Bogiem. Widzimy, jak Bentley wzbrania się przed doświadczeniem, przeczuwając groźbę fizycznego unicestwienia. Posłuszeństwo bożemu głosowi bierze jednak górę i Bentley zostaje „prze­transportowany” (nie wniebowzięty) przez „moc ducha”. Mamy tu do czy­nienia z kolejną próbą technologizacji języka ekstazy mistycznej poprzez opis przypominający teleportację rodem z filmów science fiction. Opisana sytuacja przywołuje skojarzenia z kolejnym elementem inicjacji szamańskiej związanym z nagłym i niespodziewanym przeniesieniem w inny świat oraz rozpięciem kandydata na ołtarzu. W świadectwie pojawia się świadomość obecności własnego fizycznego ciała. Kontynuując opowieść, Bentley twier­dzi: „i wylądowałem. Właściwie upadłem na stół operacyjny w niebie. To jest prorocze doświadczenie — w razie gdybyście nie wiedzieli”.

Utożsamienie z rolą biblijnego proroka ma wzmocnić w słuchających poczucie wybrania i szczególnego namaszczenia składającego świadectwo.

[bs_well size=”sm”][Todd B.] Więc… Nie ma mnie. Jestem w niebie na stole operacyjnym i pierwsza rzecz, o której pomyślałem: nie chcę tego, co dzieje się w C.S.I”, dopiero zaczą­łem… To interesujące. Pierwsza myśl – jestem w kostnicy, leżę na jednym z tych stołów. W pokoju występuje czterech aniołów. Wyglądają jak ludzie, nie martw­cie się, nie są jak wspaniale żywe stworzenia, są jak ludzie w białych płaszczach. Te cztery anioły mnie przygwoździły. Szczerze nie wiem, co to było, ale przypię­ły do stołu moje ręce i kostki. Myślę: chcą mnie operować, a jestem przytomny! To była moja pierwsza myśl — operacja, będę operowany przez te anioły! I oto, co się stało. Myślałem, że wyciągną skalpel i mnie rozetną. Ale w tym wszystkim nagle słyszę dźwięk jakby młota pneumatycznego…[dźwięk] jakby jednej z tych rzeczy przed operacją mózgu [dźwięk], wiecie dotykają waszej czaszki… Wy­ciągają tą rzecz, pomyślałem — dosłownie: AAA!!!, i wbijają mi ją o tu — prosto w szyję. To nie bolało. Ale co się stało? Rozcięli mnie aż do dołu.[/bs_well]

Pentekostalny mistyk doświadcza w tym momencie śmierci za życia. Podobnie jak w inicjacji szamańskiej Bentley obserwuje w pełni świadomie przebieg przeprowadzanej na jego ciele operacji. Następuje też w nim zmia­na w sposobie postrzegania siebie samego. Bentley rejestruje cały proces, będąc jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz. W bezsilny sposób obserwu­je rozrywanie swojego ciała, nie będąc jednocześnie świadomym, po co ten proces przebiega.

[bs_well size=”sm”][Todd B.]: Moje wnętrzności się rozlały i wszystko, co mam w środku wysko­czyło na zewnątrz, na stół — moje serce, moja wątroba, wszystko! Leżę na stole i chcę krzyczeć, bo wydaje się, że powinno to boleć, ale nie boli. Leżysz i krzy­czysz: A! A! Bo wszystko masz na zewnątrz. Anioły zaczęły brać białe pudełka, które były jak małe świąteczne prezenty, i zaczęli… czy ktoś z was kiedyś fa­szerował indyka? I zaczęli wpychać te rzeczy we mnie, te pudełeczka do środ­ka mnie… I usłyszałem werset: „Oczekuje prawdy, szczerości w czynach a nie w słowach”.[/bs_well]

Takie komponenty wizji Bentleya, jak skalpel czy stół operacyjny sta­nowią jedynie kulturowy wariant jednego, archetypowego wzorca typowe­go dla rdzennych, uniwersalnych zasad organizujących narrację szamań­skiej wizji inicjacyjnej, takich jak pokawałkowanie, wymiana wnętrzności, spotkanie duchów lub ducha opiekuńczego, wtajemniczenie w wiedzę do­tyczącą istoty społeczno-kulturowych i biologicznych aspektów rzeczywi­stości. Trudno uciec w tym miejscu od innych kulturowych podobieństw, np. z obecnym w kulturze popularnej motywem uprowadzeń przez UFO. Wśród osób wierzących w odwiedziny przybyszów z innych wymiarów powszechne są opowieści o prowadzonych przez te istoty eksperymentach medycznych. Umieszczają one na stole operacyjnym swego statku zahipnotyzowaną uprzednio osobę, po czym poddają ją różnorodnym zabiegom eksploatacyj­nym o przebiegu, których ciągle niewiele nam jeszcze wiadomo.

W przypadku Toda Bentleya nastąpiła zamiana serca i wątroby. Po wy­jęciu wnętrzności, aniołowie wypełnili wnętrze jego ciała małymi białymi pudełkami. Jak się dowiadujemy, był to symboliczny sposób uświęcenia, czyniący go zdolnym do dalszej posługi. Co ciekawe, serce i wątroba należą do najczęściej udoskonalanych organów. Dzięki ulepszonemu w ten sposób ciału napełnionemu substancją świętą, np. kryształem górskim, szaman ma moc, aby leczyć oraz wyganiać złe duchy. Trzeba w tym miejscu zauważyć, że przebudzenie w Lakeland zainicjowane przez Bentleya ma taki właśnie ozdrowieńczy charakter, a leczenie i uzdrowienie są głównymi (obok religij­nych) celami zielonoświątkowych pielgrzymek.

[bs_well size=”sm”][Todd B.]: Pytam się Boga, o co chodzi? Odpowiedział mi: Todd, to jest coś, co robię dziś z Kościołem. To przyspieszenie. Ponadnaturalnie przydaję kościołowi charakteru, objawienia i wiedzy, którą kościół musi mieć, aby czynili to, co chce aby czynili, ponieważ niewielu jest robotników. Powiedział: nie mam trzydzie­stu, czterdziestu lat by wyposażyć w to wszystko. Mojżesz – czterdzieści lat, osiemdziesiąt lat – nie mam tyle. Robię to szybko. Będą ludzie, których otworzę i ponadnaturalnie włożę w nich dziesięć lat wiedzy i mądrości, a nawet charakte­ru – ponieważ są to owoce Ducha. Te pudelka przedstawiają charakter, jakim po­winien być. Powiedziałem – to niesamowite! Wtedy wróciłem na spotkanie – nie tyle wróciłem, co się obudziłem znowu na spotkaniu. Wtedy Pan powiedział – podnieś się i wracaj do hotelu. Teraz! Nawiedzę cię swoją mocą za godzinę! Po­myślałem – WOW! Co się dzieje? Powiedziałem: Tomy! Szybko! Pan kazał mi wracać do hotelu gdzie nawiedzi mnie swoją mocą! Chcesz iść? Bierz swojego syna! Randy! (Randy był ze mną). Zabrałem też kilku jego stażystów. Mój ojciec był ze mną… Powiedziałem: Chodźmy! Wróciliśmy do hotelu, weszliśmy do po­koju Charliego, w hotelu w Seattle, popatrzyłem na zegarek – była 10:45. Otwo­rzyliśmy drzwi hotelu, popatrzeliśmy na zegarek – za piętnaście 11. Nawet nie musieliśmy się modlić – w momencie, kiedy drzwi się zamknęły, a ja powiedzia­łem godzinę, natychmiast, bez niczyjej modlitwy – BUM! W pokoju pojawiła się boża obecność. Każdemu z nas ukazały się wizje. Wszyscy się trzęśli a jedyne, co można było słyszeć to krzyki. […] Mieliśmy otwarte wizje – Charlie na górze Pana jeździł na nartach, ja krzyczałem: ogień! Ogień mnie pożera! Ogień! Syn Charliego miał wizje, mój ojciec miał wizje. Wszyscy w tym samym czasie! To było fajne.[/bs_well]

Bentley jak większość zielonoświątkowych pastorów, składających
wiernym świadectwa o swoich duchowych doświadczeniach, musi dokonać ich waloryzacji, by dać członkom zboru czytelny przykład do naśladowania. Mówi więc „to było fajne”, co członkowie zborów mają rozumieć jako potwierdzenie, że relacjonowane wydarzenia były dobre, biblijne, pochodzące od Boga. Widać też wyraźnie, że jego doświadczenie przenosi się na towarzyszące mu osoby, które zaczynają mieć podobne doświadczenia mistyczne.

Analizowane świadectwo Bentleya stanowi w wielu miejscach dość dokładne odzwierciedlenie doświadczeń inicjacyjnych szamana. W cytowanych fragmentach mamy do czynienia z mieszanką słów pochodzących z języka religijnego oraz paranaukowego. Pojawiają się pojęcia „portali” stanowiących przejście do nieba, „elektryzującej mocy” w formie trąby po­wietrznej oraz „ognistego słupa” przesyconego elektrycznością. Doświad­czenie relacjonowane jest językiem kultury popularnej znanym z seriali Star Trek, Gwiezdne wrota czy Matrix (np. główny bohater filmu Matrix nosi czar­ny długi płaszcz, a anioły występujące w wizji Bentleya noszą długie białe płaszcze). Elementem łączącym całość wizji Bentleya jest symbolika ognia. Poza oczywistymi dla chrześcijańskiego mistycyzmu skojarzeniami z ogni­stym słupem towarzyszącym narodowi wybranemu, krzewem gorejącym czy ognistym rydwanem unoszącym Eliasza do nieba, można przywołać też ar­chetypiczne ognisko rozpalane w trakcie inicjacji szamańskiej. Jednak we współczesnej kulturze Zachodu symbolika mocy bożej przepływającej jak energia elektryczna bliższa jest odbiorcy niż rozpalanie rzeczywistego ognia.

Funkcja pastora lub lidera we wspólnocie polega między innymi na we­ryfikacji relacjonowanych w świadectwach doświadczeń religijnych a co za tym idzie potwierdzanie lub zaprzeczanie ich prawdziwości. Podobnie, składnikiem szamańskiego posłannictwa, jest jego funkcja społeczna. To sza­man jest odpowiedzialny za „filtrowanie” doświadczeń mistycznych będą­cych udziałem członków jego społeczności w celu zachowania z nich tego, co przystaje do szamańskiej wizji świata oraz odrzucenia tego, co odstaje od mitologicznego światopoglądu podzielanego przez grupę. Z przytoczonych powyżej wypowiedzi Bentleya wynika, iż doświadcza on w całej pełni uczu­cia „radykalnego owładnięcia”, będąc świadomy, że bez udziału ze strony jego woli, a nawet przy pewnego rodzaju ostrożnym sprzeciwie zostaje przez sacrum przeniesiony do innej rzeczywistości oraz całkowicie przemieniony. W trakcie bezpośredniego kontaktu z Bogiem dociera do prawdy wyjaśnia­jącej mu sens tego, czego doświadczył oraz cel misji, w której ma wziąć udział, co razem z silnym elementem afektywnym obecnym w jego relacji świadczy o przeżyciu doświadczenia ekstazy mistycznej. W relacjonowanym świadectwie można wskazać obecność cech transformujących świadomość Bentleya prowadzących do jego „całkowitej przemiany”. Całemu doświad­czeniu towarzyszą też relacjonowane w przywołanych cytatach objawy psy­chosomatyczne dodatkowo poświadczające przeżywanie odmiennego stanu świadomości.

53892172bd671.image

Zakończenie

Doświadczenie mistyczne opisane przez Bentleya zawiera elemen­ty kojarzące się z relacjami osób uprowadzonych przez UFO. Oczywiście sam Bentley oraz zwolennicy przebudzenia w Lakeland wierzą, że opisane przez niego doświadczenia związane są z biblijnym pierwowzorem Mojże­sza i Eliasza i o żadnym porwaniu przez UFO nie może być mowy. Jed­nak w analizowanym przypadku łatwo można dostrzec narracyjno-struktu­ralne podobieństwa pomiędzy wspomnianymi wyżej relacjami. Wydaje się również, że w niniejszym artykule udało się wskazać analogie zachodzące pomiędzy doświadczeniem religijnym Todda Bentleya a doświadczeniami inicjacji szamańskich opisywanych w literaturze przedmiotu. Wydaje się, że w opisywanym przypadku możemy zobaczyć, w jaki sposób elementy szamanizmu funkcjonują na płaszczyźnie mistycyzmu pentekostalnego, wy­korzystując funkcjonujące w kulturze popularnej elementy związane z UFO oraz filmami z gatunku science fiction.

Przeżycia tego typu stanowią silny komponent religijności ludowej stale obecny w ruchu zielonoświątkowym. Na przełomie wieków XX i XXI przejawiają się one jedynie w nowych for­mach. Język takiej mistyki nasycony realizmem i sensualizmem oddała się od protestanckiego pierwowzoru. Sięgając głęboko do korzeni doświadcze­nia religijnego, odwołuje się on tak do szamańskich schematów narracyj­nych, jak i wizji spokrewnionych z popkulturową fantastyką.

Artykuł ukazał się pierwotnie w czasopiśmie NOMOS 79 (2013) – publikacja za zgodą autora.

Dodaj komentarz