Regiony i granice chaosu – część 2

Jakiś czas temu napisałem artykuł o regionach niebios. Udało mi się w nim – mam taką nadzieję – wykazać, że całe stworzenie można podzielić na trzy części: ziemię, niebiosa i niebiosa niebios. Pisałem w nim, że człowiekowi udało się ten podział odkryć. 30 miesięcy zajęło mi przemyślenie co można napisać dalej. Dziś jestem już chyba gotów by opowiedzieć o tym co niestworzone, a mimo to istniejące, ale także o tym jak człowiek odkrył istnienie tego co niestworzone. Wszystkie poniższe rozważania oparte są o starożytne źródła tekstowe. Informacje czerpię z ksiąg Starego Testamentu, ale także wielu dostępnych tekstów ludów Egiptu, Sumeru i Kanaanu. Proszę także ten artykuł traktować jako próbę postawienia pytania, a nie udzielenie odpowiedzi. Bo chwałą bożą jest rzecz taić, a chwałą ludzi jest rzecz badać.

Celowo nie zatytułowałem tego artykułu „Regiony i granice piekieł”, choć tego wymagałaby konieczność po opublikowaniu artykułu „Regiony i granice niebios”. Ten artykuł nie jest o piekle, tamten w sumie nie był tylko o niebiosach. Właściwie to powinny się one nazywać „Regiony i granice stworzenia – część 1” i „Regiony i granice chaosu – cześć 2”, ale o tym jestem przekonany dopiero teraz. Przygotowałem jeszcze jeden artykuł jako uzupełnienie tych dwóch – „Drzewo Kosmiczne – dodatek do regionów”. Ten artykuł nie jest o piekle także dlatego, że nie uważam, żeby było to najwłaściwsze określenie tego o czym mówi Stary Testament oraz teksty ludów ościennych Izraela.

Gdzie tu piekło?

Trudność w pisaniu o regionach i granicach chaosu w Biblii tkwi w tym, że odruchowo wyobrażamy sobie, że chodzi o „piekło” lub „krainę umarłych”. Tymczasem, Pismo Święte nie używa tych określeń ani razu; używa wyrazów takich, jak szeol, Abaddon, Gehenna, hades, Tartar i Jezioro Ognia. W tłumaczeniach Biblii na języki narodowe często w ich miejsce pojawia się „piekło” lub „hell”, nie są to jednak tłumaczenia tych wyrazów, ani nawet ich ekwiwalenty. A przecież kryje się pod nimi jakaś rzeczywistość. Co więcej, Pismo Święte wyjątkowo mało miejsca poświęca na mówienie o tej rzeczywistości, jakkolwiek by jej nie nazywało. Im temat bardziej tajemniczy, tym więcej rodzi pytań i zawsze znajdą się chętni, którzy zechcą udzielić na nie odpowiedzi. Jak wspomniałem, nie chcę udzielać odpowiedzi, ale zadać kilka innych pytań.

Jak ocenić czy Pismo Święte mówi dużo czy mało na temat chaosu lub zaświatów? Można porównać tekst biblijny z tekstami kultur ościennych (Egiptu, Mezopotamii, Babilonii i Syropalestyny) które przepełnione są opisami zaświatów, podróżami po nich, ludźmi i bogami, którzy tam schodzili i wracali. W Biblii za to, tematyka ta zostaje ograniczona do zupełnego minimum – pojawia się ona tylko wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia, nigdy za to nie pojawia się sama dla siebie. Z tego faktu wynika, że to co Biblia mówi o chaosie lub zaświatach należy podporządkować innym tematom (np. wygnaniu Izraela, etyce, satyrom na chełpliwych królów). Nie można za to wyjmować biblijnych wypowiedzi o chaosie lub zaświatach z kontekstu i układać ich w schemat niczym wielkie puzzle – z prostej przyczyny, brakuje wielu elementów układanki.

Chaos niestworzony

Pismo Święte mówi o stworzeniu ziemi, niebios i niebios niebios, ale nigdzie nie mówi o stworzeniu chaosu, krainy umarłych, czy jak kto woli piekła. Mało tego, nie mówi o stworzeniu szeolu, hadesu, Tartaru, Jeziora Ognistego ani Gehenny. Żydowscy uczeni spekulowali, że być może Bóg stworzył szeol w drugim dniu stworzenia, wniosek swój opierając o brak stwierdzenia, że drugi dzień był dobry, podczas gdy pojawia się ono po każdym z pozostałych dni. Jednak wniosek oparty o domniemanie jest niepewny. Dla uczciwości trzeba powiedzieć, że brak informacji w Biblii o stworzeniu chaosu nie oznacza, że nie został on stworzony. Rzeczywistość chaosu można wyobrazić sobie jako pierwotny brak porządku, stan przed stworzeniem, kiedy nie było życia. Innymi słowy, jako śmierć. Dlatego Stary Testament wielokrotnie porównuje stan śmierci do stanu rozkładu, zniszczenia i pustki (por. Ps 37,36, Ps 73,18, Hi 7,21). Autorzy biblijni szczególnie upodobali sobie porównywanie rzeczywistości śmierci do czegoś co przerasta ich wyobraźnię swoją wielkością, np. do pustyni lub oceanów/mórz. Wyobrażali sobie, że panują tam siły chaosu.

Jeśli chaos nie został stworzony to być może znajduje się on wszędzie poza rzeczami stworzonymi, czyli poza ziemią, niebem i niebiosami niebios? W tych trzech wymienionych miejscach trwa życie, ponieważ stworzył je tam Bóg i je utrzymuje. Jeśli ktoś opuszcza te miejsca, opuszcza jednocześnie miejsca życia, czyli umiera, trafia do stanu śmierci. Wynika z tego także inny wniosek, otóż chaos otacza nas ze wszystkich stron. Czy nie to samo można powiedzieć o śmierci?

Chaos jako kosmiczny ocean

Jak można wyobrazić sobie chaos? Starożytni mieli na to prosty sposób, wyobrażali go sobie w sposób osobowy. Czasami przybierał on postać kobiety-bogini, która budzi strach we wszystkim co żyje i rządzi śmiercią. Wiele mitów o powstaniu świata mówiło o tym, że świat wyłonił się z wody. Życie ze śmierci. W ten sposób woda na stałe wpisała się w język mitologiczny jako przedstawiciel śmierci. Czasami dla uwydatnienia jej złowrogiego charakteru umieszczano w wodzie prastare bestie jak na przykład Tiamat, Lewiatana czy Behemota. Obraz ujarzmienia morskiego potwora stał się symbolicznym sposobem opisania stworzenia świata. W Biblii także ten motyw często występuje.

Biblijny opis stworzenia świata używając barwnego języka mówi o tym skąd wziął się świat. W wersie szóstym mówi, że „Bóg oddzielił wody od wód”. Te pierwsze wody to tehum, wyraz określający głębokości morskie, otchłań morską. Co ciekawe bardzo często pojawia się on w zestawieniu z tymi, którzy umierają. W tekstach mezopotamskich odpowiednikiem tehum jest Tiamat. Bezcielesne bóstwo budzące postrach wszystkich bogów, zwane też czasami Panią Chaos. W „Enuma Elisz” Marduk z resztek jej ciała tworzy ziemię i umieszcza swój łuk na niebie jako synonim pokonania nieugiętej wojowniczki [link]. To samo robi Bóg JHWH po tym jak sprowadzony przez niego potop zmiótł z ziemi wszystkich ludzi (poza rodziną Noego). Opis zesłania potopu mówi wyraźnie, że „w tym właśnie dniu wytrysnęły źródła wielkiej otchłani i otworzyły się upusty nieba” (Rdz 7,11).

Zesłanie potopu na ziemię można czytać jak opis odwrócenia dzieła stworzenia, jak opis uwolnienia pierwotnego chaosu, sprowadzenia na ziemię śmierci lub, jak chwilowe zatarcie granic między życiem i śmiercią. Był to moment, w którym mieszkańcy obu regionów mogli przenikać granicę życia i śmierci. I rzeczywiście to się stało, mieszkańcy ziemi trafili do chaosu, czyli umarli, a rodzina Noego przeszła do życia. Podobna historia spisana na babilońskich tabliczkach z opisem arki Utnapisztima mówi o tym, że udało mu się na wodach otchłani wypłynąć poza świat, czyli innymi słowy uniknąć  śmierci i zamieszkać w niebie. W „Eposie o Gilgameszu” tytułowy bohater odnajduje jedyną wiecznie żyjącą rodzinę na wyspie Dilmun otoczonej przez nieprzebyte wody.

Krótka historia rozwoju myśli o krainie umarłych

Najwcześniejsze egipskie i sumeryjskie wyobrażenia związane z krainą umarłych lokalizowały ją na zachodzie, czyli tam, gdzie zachodzi słońce, przez co rozumiano ustawanie mocy życiowych. Krainę bogów lokalizowano za to na wschodzie, czyli tam, gdzie wstaje słońce. Czy nie jest ciekawe, że Eden został zasadzony przez Boga na wschodzie właśnie? Ale przecież idąc na wschód nie dochodzimy do niego. Krainę umarłych za to wyobrażano sobie jako przestrzeń znajdującą się na powierzchni ziemi, do której trafia się po śmierci. Uważano, że mieszkają tam złe duchy i panuje moc chaosu. W Biblii mamy zagadkową historię o Azazelu, który zamieszkuje pustynię i przyjmuje potępionych (Kpł 16,10). Mniej więcej około II tysiąclecia p.n.e., gdy zarówno Egipt jak i kraje mezopotamskie zorientowały się, że na zachodzie nie ma czegoś takiego jak kraina umarłych, „przeniesiono” ją… pod ziemię. Odtąd wszystkie historie o zaświatach mówią już o niebie „na górze” (por. Ez 28,14) i krainie umarłych „na dole” (Rdz 37,35).

Intuicja ludzka podpowiada, że tą niezbadaną rzeczywistość trzeba odsunąć jak najdalej. Początkowo zachód wydawał się odpowiednio daleko, dla pewności drogę do krainy umarłych przegradzano jeszcze łańcuchami górskimi. Później, gdy stan faktyczny zaprzeczył intuicji postawiono granicę w postaci samej ziemi. Usunięto krainę umarłych z powierzchni ziemi i przesunięto głęboko pod spód. Nikt nie wiedział jak głęboko to ma być, dlatego jeszcze w „Eposie o Gilgameszu” tytułowy bohater przez dziurę w ziemi sięga po swojego zmarłego przyjaciela. Za to teksty greckie mówiły już o otchłani tak głębokiej, że nawet kowadło spadające siedem dni i siedem nocy nie jest w stanie sięgnąć dna. Ważniejsze niż właściwe zlokalizowanie krainy umarłych było zapewnienie ludziom bezpieczeństwa, musiała ona znajdować się w miejscu tak odległym, żeby mieszkające tam stworzenia nie zagroziły ludziom. Innymi słowy, ludzie nie mieli pojęcia gdzie ta kraina się znajduje.

Gdzie jest chaos?

Tu pojawia się trudność. Jak w ogóle rozumieć chaos, jako coś materialnego, fizycznego, a może coś o charakterze metafizycznym? Jeśli jest to coś fizycznego, to zapewne można tam wejść i stamtąd wyjść, a tym samym określić jego lokalizację. Jeśli jest to coś niematerialnego, to można sobie odpuścić lokalizowanie i zadać pytanie o jego naturę. Jeśli chaos jest śmiercią, pierwotnym stanem, jeszcze sprzed stworzenia, to jest on za nami i przed nami. Był na początku i będzie na końcu. Teraz pozwolę sobie na próbkę homiletyczną, ale wydaje mi się, że to jedyna dobra odpowiedź. Otóż, tylko wiara w Jezusa Chrystusa pozwala wyrwać się z tej rzeczywistości. Jezus także umarł, ale i zmartwychwstał, wiemy, że żyje. Jeśli wszystko co wyżej napisałem ma sens, to lepiej rozumiem symbolikę chrztu wodnego. W chrzcie, wierny w symboliczny sposób odtwarza akt boskiego stworzenia, wynurzając się z wody przechodzi do życia i utożsamia się z Chrystusem, z kimś kto nie poddaje się mocom chaosu, ponieważ je ujarzmił. W akcie chrztu woda jest symbolem chaosu, potopu – czyli śmierci.

Zakończenie

Jedyną granicą chaosu i śmierci jest nasze życie. Bóg stwarzając świat i ludzi powołał ich do życia, czyli oddzielił od chaosu. Jedynie trwanie przy Bogu pozwoli uniknąć powrotu do tego stanu. W następnym wpisie kilka słów o miejscu leżącym między stworzeniem a chaosem, enklawa wieczności.

Dodaj komentarz